poniedziałek, 8 grudnia 2014

KULISY ZAWODU OSOBISTEJ STYLISTKI

Zapraszam na wywiad dla telewizji  STYLLOVE, w którym opowiadam o swojej pracy osobistej stylistki:)



niedziela, 7 grudnia 2014

HOW I LOVE MY JOB, AND YOU?

"Choose a job you love and never work a day in you life". 

Znasz to?

A ilu z Nas codziennie wstaje rano z alarmującym poczuciem odrętwienia i zniechęcenia na myśl o pracy do której gnasz w pocie czoła piątek świątek? Ilu z Nas po prostu nie pasuje do miejsc w których spędza większość swojego czasu, służalczo wykonując odgórne polecenia swojego chlebodawcy? Wreszcie ilu z Nas wie, co chciałaby naprawdę robić? 

Ja też tu byłam. 

Dokładnie tu, gdzie być może Ty stoisz. Otarłam się w swoim życiu o międzynarodową korpę, w której dzień w dzień konsekwentnie i pokątnie opracowywałam plan ucieczki. Od początku do końca.  Po swoich zawirowaniach życiowych, utknęłam zawodowo jak mucha w smole, w której osowiale trwałam dwa i pół roku,  DWA I PÓŁ ROKU, do chwili kiedy na biurko swojego szefa rzuciłam wypowiedzenie. I to był uwalniający moment, który już w pierwszej chwili dał mi niewyrażalne poczucie wolności. Wyrwanie się z korporacyjnych kajdan zapoczątkowało falę dalszych konsekwencji i poszukiwań. Obudziło we mnie na nowo dziecięcą ciekawość. Dociekliwość. Rozpłomieniło uśpioną kreatywność, żądze tworzenia, przyjemność formowania swojego życia zgodnie z tym co chcę i kiedy chcę z charakterystycznym dla mnie pośpiechem i żarliwością. Kiedy coś postanowię muszę mieć to na już, na teraz, dlatego nie czekam z czymś "nazajutrz". Wykorzystuję zapał który być może już jutro we mnie wygaśnie. Chwytam moment, słucham własnej intuicji, doświadczam, eksperymentuję, czasem ryzykuję i za cholerę się nie boję. Wolę postawić na złego konia, niż być biernym graczem. Oto moja filozofia.

I love my boss, I love my job. I`m self employed.

Impulsem do moich dzisiejszych wypocin jest dyskusja, jaką podjęłam ostatnio z przyjaciółką. Gawędziłyśmy do poduchy o pasjach, możliwościach, wolności wyboru, marzeniach, o ubezwłasnowolnieniu pracowników przez pracodawców, o narzucaniu,  o strachu który ma wielkie oczy, wreszcie o tym ilu z nas wie co tak naprawdę kocha? Ilu z nas wie w czym mogłoby być najlepszym z najlepszych?

Zadaj sobie pytanie:

1.Co sprawia że żyjesz?!
2. Co kochasz robić?!
3. Co daje Ci poczucie szczęścia i satysfakcji?!
4. Nad czym mógłbyś siedzieć godzinami?!

(Gdyby pieniądze nie grały roli)?


Ja zadałam sobie to pytanie kilka lat temu, kiedy odchodziłam z firmy. Odpowiedź była niekwestionowana i prosta!  Chcę trzymać życie w swoich rękach. Chcę mieć wpływ na to co robię. Być niezależna. Chcę decydować samodzielnie na co i ile poświęcam czasu. Chcę... i to robię. I co najważniejsze KOCHAM to! Pracuję z ludźmi. Moją mapą drogową, celem do którego idę, jest pracować i robić to najlepiej jak potrafię, z całą moją pasją, entuzjazmem, spostrzegawczością, ciekawością drugiego człowieka, oraz obieranie właściwego dla nich kursu, zgodnie z tym Kim są i jaki cel chcą osiągnąć.





Jestem stylistką. Ale moim marzeniem było otworzyć też własną linię torebek sygnowanych nazwą marki którą założyłam. Udało się.



 Zaprowadziła mnie tu konsekwencja, upór, wiara ale też ciągłe samodoskonalenie i otwartość. Nieobojętne było wsparcie bliskich. Nienawidzę marudzenia, biadolenia, podcinania skrzydeł, niewiary we własne możliwości, przeciętniactwa, krytykowania i hejtowania. Za to wierzę w ludzi. Wierzę w ich genialne pomysły. W niesztampowość. W twarde jaja. W wewnętrzny pożar do robienia fajnych rzeczy. Oszlifuj ten diament który masz w sobie (jeśli chcesz wyjść na ponadprzeciętną), bo jestem przekonana, że każdy go ma. Czasem niektórzy go nie znajdują bo są leniwi żeby dobrze poszukać a potem odrobinę nad nim popracować. Nic innego. Nic samo nie przyjdzie. Nikt nie zapuka do Twych drzwi i jeśli tak myślisz, to naiwnie karmisz się nadzieją.


Tylko Ty możesz zaprowadzić swój tyłek, do miejsca w którym chcesz być. 
Więc albo to zrobisz...

Albo?


Mały wycinek tego co robię i z kim robię.






My Office;)
My office;)





METAMORFOZY




METAMORFOZY







FLARED JEANS TREND

Warto zastanowić się nad zarzewiem spodni z szeroką nogawką powszechnie nazywanymi dzwonami, które powoli wracają do modowych łask. Co prawda na naszych polskich ulicach jeszcze tego nie widać, ale światowe stolice mody zawrzały a projektanci: Stella McCartney, Victoria Beckham, Michael by Michael Kors reanimują trend szerokich nogawek, co osobiście bardzo mi odpowiada. Przykładem projektantów idą też sieciówki, które oferują tańsze odpowiedniki spodni rodem z lat 70. H&M, Top Shop, Rivier Island.  

No właśnie. Komu zawdzięczamy dzwony i ich wielki powrót? Nikomu innemu jak trendsetterom z lat 70 czyli hipisom, których moda była zwiewna, kolorowa, nasycona ekspresją. Kolorowe kwieciste bluzki, cygańskie spódnice, ozdoby z drewna, indiańskie poncza, pacyfki, apaszki i dzwony! Hipisi proklamowali bunt przeciwko dorosłości oraz instytucjom, które wyrażali egzemplarycznym ubraniem. Każdy tam nosił długie kudły, mężczyźni nosili brody i wszyscy mieli na sobie dzwony. Taka prawidłowość. Taki wspólny mianownik. Dziś moda zatacza krąg i kontynuuje spuściznę jaką zostawił po sobie ruch hipisowski z tym że w nowoczesnym, współczesnym wydaniu. 

Dzwony dają wiele stylizacyjnych możliwości. Co do ich zalet, wspaniale wydłużają sylwetkę, maskują masywne łydki i podkreślają szczupłe uda. Koniecznie noszone do wysokich obcasów lub koturn. 

Ja w swojej szafie mam trzy pary spodni z rozszerzoną nogawką. 

1. Należące do mojej ulubionej szwedzkiej marki COS - może nie dzwony, ale białe szwedy rozszerzane od góry do dołu, które uwielbiam (nie publikowane na blogu).

2. Kolejne by Gerard Darel, spodnie o niebieskim denimie, których również nie publikowałam, więc wkrótce obiecuję nadrobić zaległości.

3. Mój HIT! Flared jeans by ACNE w granatowym kolorze, które wczoraj po raz pierwszy towarzyszyły mi na pokazie mody Polskich Projektantów w Poznańskim OFF Garbary. 



Dziś pokażę Wam jak flared demin noszą ikony i jak czuje je ulica.

Jestem też ciekawa Waszych opinii? Czy uważacie że moda na dzwony będzie ulotna, czy trend pozostanie z nami na dłużej?



Geraldine Saglio główna stylistka VOGUE PARIS

Emmanuelle Alt 

Emmanuelle Alt - naczelna Vogue Paris


Kate Moss





GERARD DAREL FLARED JEANS







środa, 3 grudnia 2014

Smooth Criminal



Sesja przerysowana, z przymrużeniem oka, której inspiracji możemy doszukiwać się w stylu wielkiego Króla Popu. Uwielbiam muzykę Michaela i równie uwielbiam upajać się widokiem jego scenicznych stylizacji, które bogate były w olśniewające detale, futurystyczne formy, mundurki, kapelusze, ordery pagony i szarfy. Wszystko idealnie dopracowane. A dziś natchnieni ikoną postanowiliśmy odepchnąć od siebie sesją jesienną chandrę w rytm Smooth Criminal ! ;)










środa, 26 listopada 2014

INDYGO

Stało się! Dałam się ponieść fali koloru i płynę z nią wraz z rytmem spadających liści. Dziś zgrabnie przeskoczyłam na falę indygo, która w palecie barw jest jedną z moich ulubionych, dlatego chętnie dziś staje się ona moim "new black".

Kolor indygo jest kolorem mądrości, charyzmy i intuicji. Idąc w głąb psychologii koloru można stwierdzić, że ma rewelacyjne właściwości. Działa niezwykle motywująco i zalecany jest zwłaszcza w trakcie przeprowadzania ważnych zmian życiowych. Fiu fiuuuu. Interesujące, bo ja dziś jestem ekstremalnie zdemotywowana i zaimpregnowana na wpływ jakichkolwiek czynników zewnętrznych  czy tym bardziej dodających power`a kolorów ;) Macie na odimpregnowanie jakieś sposoby?;)


















wtorek, 25 listopada 2014

Jesień w rytmie FLUO!

Postanowiłam że odczaruję ją trochę. Trochę oszukam! Bo wściekam się i choć w myślach wmawiam sobie, że przecież jesień jest taka liryczna, że tyle w niej melancholii, że długie romantyczne wieczory i tak dalej i tak dalej, to jednak diablica daje po kościach i wraz z dojmującą szarugą, oprócz gorącego kakao, książek, które leżą odłogiem i ciepłego koca, poczułam wampirzy głód, obezwładniające zapotrzebowanie (i uwaga, bo to rzadki przypadek) na kolor!!!

Przeglądając swoją mroczną, pogrążoną w ciemnościach garderobę, w której jak to mój chłopak zgrabnie nazwał panuje grobowy nastrój (i potwierdzam, bo kocham czerń ale do diaska nie dziś), nagle pojawiło się światełko w tunelu. Nic innego jak bezczelnie rzucająca się w oczy fluo spódnica (ASOS), (którą de facto pamiętam jak dziś dostałam od Kasi Wilk) :) uratowała mnie od osobistej zagłady!
Czerń króluje-to fakt, ale poczułam się nią zmęczona nosząc ją wiernie jako total, a dzisiejszy akcent przełamał ją dostatecznie, by poczuć wiosnę tej jesieni;)

Prosicie o opisy ubrań (czego nie zwykłam robić) ale dobrze:
spódnica-asos, buty-zara, skórzana kurtka- giovanni, body-feel good paris, torebka-fuck off fashion, wełniany sweter- second hand, kołnierz- ręcznie szyty i zdobiony