czwartek, 15 stycznia 2015

STYLOWE REWOLUCJE/ FINAŁ METAMORFOZ z NATALIĄ PENAR

Od jakiegoś czasu możesz śledzić poszczególne etapy metamorfozy, którą przeprowadziłam z internetową telewizją LizardTv oraz przy współpracy z marką Mohito, Jean Louis David oraz Sephora. Bohaterką jest Marta, fantastyczna, nareszcie kobieca kobieta!:)

W przypadku wizerunku Marty niebagatelną rolę odegrała zmiana fryzury wraz z koloryzacją, która dodała lekkości i świeżości oraz kapitalnie wyknany makijaż przez wizażystkę marki Sephora.

Ja postawiłam mocny akcent na kobiecość po przez podkreślenie zgrabnych nóg oraz grę kolorów. Zieleń koszuli wspaniale zgrała się z niebieską tęczówką Marty, przez co jeszcze bardziej się zintensyfikowała. Spódnicę ołówkową w kolorze srebrnym dla kontrastu dopełniają złote dodatki: czółenka i złota kopertówka. Całość przełamałam fantastycznym pomarańczowym płaszczem, który stanowi klamrę dzisiejszej stylizacji.


Tak wyglądała Marta przed spotkaniem ze mną.









A tak wygląda Marta po Stylowych Rewolucjach:)














Stylistka szczęśliwa, to uśmiechnięta stylistka ;)

:)





STYLOWE REWOLUCJE z NATALIĄ PENAR


Jak to się mówi pierwsze koty za płoty!;) Pamiętasz Martę, bohaterkę fotoreportażu, która pod moim czujnym okiem przeszła metamorfozę?:) Już teraz zapraszam Ciebie do obejrzenia pierwszego oficjalnego odcinka STYLOWYCH REWOLUCJI przy współpracy z LizardTv, Mohito, Jean Louis David oraz Sephora:)


środa, 7 stycznia 2015

Metamorfozy z Lizard TV- Studio

Kochani!

Fantastycznie jest dawać nowe tchnienie, rozbudzać nadzieje, przywracać kobiecość, budować poczucie wartości, ładować akumulatory pozytywnej energii, wiary, unicestwiać kompleksy, wsłuchiwać się w czyjeś zwykłe i niezwykłe historie, koleje losu. Niezwykłe też jest zajrzeć komuś szczerze i głęboko w oczy by poczuć jak wyjąkową może być osobą. Kobietą wychowującą dwójkę małych dzieci, zatroskaną, trochę zabieganą, trochę przez samą siebie zapomnianą ale wciąż wewnętrznie piękną.  To piękno powinno rozświetlać Twoją twarz i duszę. Być emanacją i dopełnieniem przywileju bycia kobietą. Kobietą zadbaną, kochaną, szanowaną, docenianą. Mającą czas- również dla samej siebie.

Pamiętaj Marta!;)

Dlatego cholernie kocham tą robotę! Uwielbiam pracować z kobietami! Uwielbiam zasiewać w Was wspaniałych kobietach iskrę nadziei, zaszczepiać tą dobrą pozytywną zdrowo egoistyczną miłość do samych siebie!:) To też kiedy tuż przed Świętami, zostałam zaproszona przez LizardTv do poprowadzenia pilotażowego odcinka metamorfoz w Poznań City Center, długo się nie zastanawiałam!

Metamorfozy zostały przeprowadzone pod patronatem marki Mohito, na którego asortymencie w pierwszym odcinku tworzyłam dla Marty stylizacje. Nieocenione także okazały się umiejętności i wyczucie wizażystki sieci Sephora, która stylizację dopełniła pięknym makijażem.  Współpracę podczas kręcenia programu zapięczętował salon Jean Louis David, który zadbał o koloryzację i cięcie :)

Wkrótce pilotażowy odcinek na blogu. Za to już dziś zapraszam Was na fotoreportaż, który będzie stanowił pierwszą odsłonę przemiany.

Marta! Kissy!  





fot. Lizard.tv

MOHITO










JEAN LOUIS DAVID








SEPHORA















A jak wyglądała Marta w pełnej stylizacji? 

Przekonacie się już wkrótce!;)




sobota, 3 stycznia 2015

Reklama. Szczerze do niej kły.

Reklama mnie fascynuje, a jednocześnie jej nie znoszę. Bo nie znoszę kiedy wciska się tak zwany bullshit. Kiedy wpaja się konsumentowi entuzjastyczny kit, dorabiając do tego fantastyczną acz fałszywą ideologię. W świecie reklam zdawać by się mogło że wszyscy kipią szczęściem i cieszą się niesamowitym nieludzkim zdrowiem a to za sprawą niskokalorycznego serka w Biedronce.

Mężczyzna reklamy to zazwyczaj rasowy adonis a kobieta wyprasowana nieskazitelna nimfa kusząca niczym innym jak swoim zabójczym ciałem w reklamie perfum (choć nie bardzo potrafię objąć rozumem co rozchylone nogi mają wspólnego ze zmysłowością zapachu).



W każdym razie zapomnij. W reklamie nie uraczysz ludzi brzydkich, grubych, chorych, bezrobotnych przeciętnych Kowalskich. W reklamie jaką znam, jaką podaje mi się jako przystawkę, danie główne czy deser (uwaga w wydaniu nie mniejszym niż 15-20 minutowym), wszystko jest ogłupiające i nierealnie płaskie. Kobiety rozchylają nogi na znak seksualnej gotowości a mężczyźni świecą kaloryferem jak nigdy dotąd.



To samo daleko nie sięgać, dotyczy Świąt. Można by powiedzieć że osobiście zbombardowały mnie obrazy doskonałych "rajskich Świąt", gdzie posiadanie jest jedyną wartością a jeśli nie stać Cię na perfumy za 400 zł, to kim ty w ogóle jesteś i ile znaczysz? Reklama sterylizuje podstawowe wartości. Jak wiele jest społecznych obrazów, nakłaniające do myślenia, refleksji, pauzy a ile jest taniego bełkotu? Sam odpowiedz sobie na to pytanie.





Reklamy są wszędzie i karmią nas fasto food`em kłamstw i iluzji popełniając przy tym zbrodnie przeciwko ludzkiej wrażliwości i inteligencji, bez skrupułów gloryfikując naiwność, grając podprogowo na emocjach. I to nie nowość.

Ale to, co  mnie zaskoczyło żeby nie powiedzieć wstrząsnęło zaledwie wczoraj, to reklama jednego z towarzystw ubezpieczeniowych która frywolnie apeluje: "Lepiej ubezpiecz się Starcze bo śmierć czyha na ciebie gdzieś za rogiem i w każdej chwili może złapać cię w swoje macki. Twój czas jest policzony. Nie obarczaj pogrzebem swojej rodziny, lepiej się ubezpiecz.



What the fuck się pytam? To oczywiście moja własna wolna interpretacja, ale gdybym to ja miała osiemdziesiątkę na karku, poczułabym jakby ktoś chciał mnie uśmiercić za życia i jeszcze nieźle na tym zarobić.

Pieniądz i konsumpcja. To, co się nam wciska. Można zapomnieć o społecznej odpowiedzialności. A przecież czy nie tym powinni kierować się twórcy reklam? Copywriterzy? Dyrektorzy artystyczni? Pomysłodawcy? Choć nie jestem telewizyjnym stworem marzą mi się reklamy o podłożu społecznym, o podłożu emocjonalnym (NIE podprogowej perswazji), o podłożu artystycznym, wychowawczym, pouczającym, refleksyjnym. O prawdziwej sztuce. Dajcie nam ją!

Witaj w Nowym Roku!
Ani to post w oparciu o modę i być może wcale tu nie pasuje. Ale być może modne mogłoby być po prostu selekcjonowanie wartości jakimi chcemy się kierować (to po pierwsze) po drugie, może selekcjonować to, co nam się bezmyślnie wciska?

Sama nie wiem. Pozostawię Ci wolność wyboru i zdania.



Dużo refleksji w Nowym Roku! 



poniedziałek, 8 grudnia 2014

KULISY ZAWODU OSOBISTEJ STYLISTKI

Zapraszam na wywiad dla telewizji  STYLLOVE, w którym opowiadam o swojej pracy osobistej stylistki:)



niedziela, 7 grudnia 2014

HOW I LOVE MY JOB, AND YOU?

"Choose a job you love and never work a day in you life". 

Znasz to?

A ilu z Nas codziennie wstaje rano z alarmującym poczuciem odrętwienia i zniechęcenia na myśl o pracy do której gnasz w pocie czoła piątek świątek? Ilu z Nas po prostu nie pasuje do miejsc w których spędza większość swojego czasu, służalczo wykonując odgórne polecenia swojego chlebodawcy? Wreszcie ilu z Nas wie, co chciałaby naprawdę robić? 

Ja też tu byłam. 

Dokładnie tu, gdzie być może Ty stoisz. Otarłam się w swoim życiu o międzynarodową korpę, w której dzień w dzień konsekwentnie i pokątnie opracowywałam plan ucieczki. Od początku do końca.  Po swoich zawirowaniach życiowych, utknęłam zawodowo jak mucha w smole, w której osowiale trwałam dwa i pół roku,  DWA I PÓŁ ROKU, do chwili kiedy na biurko swojego szefa rzuciłam wypowiedzenie. I to był uwalniający moment, który już w pierwszej chwili dał mi niewyrażalne poczucie wolności. Wyrwanie się z korporacyjnych kajdan zapoczątkowało falę dalszych konsekwencji i poszukiwań. Obudziło we mnie na nowo dziecięcą ciekawość. Dociekliwość. Rozpłomieniło uśpioną kreatywność, żądze tworzenia, przyjemność formowania swojego życia zgodnie z tym co chcę i kiedy chcę z charakterystycznym dla mnie pośpiechem i żarliwością. Kiedy coś postanowię muszę mieć to na już, na teraz, dlatego nie czekam z czymś "nazajutrz". Wykorzystuję zapał który być może już jutro we mnie wygaśnie. Chwytam moment, słucham własnej intuicji, doświadczam, eksperymentuję, czasem ryzykuję i za cholerę się nie boję. Wolę postawić na złego konia, niż być biernym graczem. Oto moja filozofia.

I love my boss, I love my job. I`m self employed.

Impulsem do moich dzisiejszych wypocin jest dyskusja, jaką podjęłam ostatnio z przyjaciółką. Gawędziłyśmy do poduchy o pasjach, możliwościach, wolności wyboru, marzeniach, o ubezwłasnowolnieniu pracowników przez pracodawców, o narzucaniu,  o strachu który ma wielkie oczy, wreszcie o tym ilu z nas wie co tak naprawdę kocha? Ilu z nas wie w czym mogłoby być najlepszym z najlepszych?

Zadaj sobie pytanie:

1.Co sprawia że żyjesz?!
2. Co kochasz robić?!
3. Co daje Ci poczucie szczęścia i satysfakcji?!
4. Nad czym mógłbyś siedzieć godzinami?!

(Gdyby pieniądze nie grały roli)?


Ja zadałam sobie to pytanie kilka lat temu, kiedy odchodziłam z firmy. Odpowiedź była niekwestionowana i prosta!  Chcę trzymać życie w swoich rękach. Chcę mieć wpływ na to co robię. Być niezależna. Chcę decydować samodzielnie na co i ile poświęcam czasu. Chcę... i to robię. I co najważniejsze KOCHAM to! Pracuję z ludźmi. Moją mapą drogową, celem do którego idę, jest pracować i robić to najlepiej jak potrafię, z całą moją pasją, entuzjazmem, spostrzegawczością, ciekawością drugiego człowieka, oraz obieranie właściwego dla nich kursu, zgodnie z tym Kim są i jaki cel chcą osiągnąć.





Jestem stylistką. Ale moim marzeniem było otworzyć też własną linię torebek sygnowanych nazwą marki którą założyłam. Udało się.



 Zaprowadziła mnie tu konsekwencja, upór, wiara ale też ciągłe samodoskonalenie i otwartość. Nieobojętne było wsparcie bliskich. Nienawidzę marudzenia, biadolenia, podcinania skrzydeł, niewiary we własne możliwości, przeciętniactwa, krytykowania i hejtowania. Za to wierzę w ludzi. Wierzę w ich genialne pomysły. W niesztampowość. W twarde jaja. W wewnętrzny pożar do robienia fajnych rzeczy. Oszlifuj ten diament który masz w sobie (jeśli chcesz wyjść na ponadprzeciętną), bo jestem przekonana, że każdy go ma. Czasem niektórzy go nie znajdują bo są leniwi żeby dobrze poszukać a potem odrobinę nad nim popracować. Nic innego. Nic samo nie przyjdzie. Nikt nie zapuka do Twych drzwi i jeśli tak myślisz, to naiwnie karmisz się nadzieją.


Tylko Ty możesz zaprowadzić swój tyłek, do miejsca w którym chcesz być. 
Więc albo to zrobisz...

Albo?


Mały wycinek tego co robię i z kim robię.






My Office;)
My office;)





METAMORFOZY




METAMORFOZY